Zacznijmy coś nowego




Zauważyłam, że mam tendencje do podejmowania decyzji (a już w szczególności tych ważnych) pod wpływem impulsu i emocji. Do tej pory taki sposób sprawdzał się nieźle i wszystko działało. I tak poczułam, że dzisiejszy dzień jest dobrym do podjęcia jakichś bardziej sprawczych kroków i sprawienia, żeby to co przewijało mi się w myślach po cichutku od dłuższego czasu, stało się rzeczywistością. Siedzę teraz na przeciwko tych wszystkich worków, już dokładnie pozwiązywanych i posegregowanych i przyznaję: jestem przerażona. Przerażona, ale czuję ulgę. Tak, to chyba najwłaściwsze określenie. A cały ten niepokój tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to wszystko jest mi potrzebne. Jeśli nie jest do końca dobrze, jeśli nie czuję, że funkcjonuję do końca w zgodzie ze sobą, będę eksperymentować.- Tak pisałam miesiąc temu. Teraz wiem, że decyzja zdecydowanie nie była głupia, dlatego pojawiam się tutaj (po zaczerpnięciu drobnej porady dotyczącej całej formuły u fachowca od internetu i ładnych rzeczy).

Słowem wyjaśnienia, bo póki co peplam bez żadnych konkretów i nie wiem jak się za to zabrać. ALE  pojawiam się tutaj znowu, po prawie roku nieobecności (wow), z nowym projektem (póki co nazwijmy to w ten delikatny sposób). Minął miesiąc odkąd pozbyłam się wszystkich zbędnych rzeczy, które tylko zalegały pod kurzem, ograniczały przestrzeń, mieszały w głowie, i zrobiłam miejsce dla trochę innych wartości. Pora zacząć dokładniej słuchać siebie i pracować nad tym, żeby móc powiedzieć: hej, to jestem ja. Żyję w zgodzie ze sobą, tak jak mi się podoba. Ale nie znajdziecie tu porad o tym jak stać się joginką roku czy nauczyć się medytować. Zaczynijmy zabawę w uproszczanie sobie życia. Patrzcie, jak niewiele fajnychrzeczy potrzeba żeby żyć fajnie!





/Zgodnie ze sprawdzającą się zasadą działania pod wpływem impulsu- publikuję dzisiaj, tutaj, jednak mam w planach intensywnie pracować nad nowym miejscem, do którego będę mogła przenieść wszystkie posty z serii.


3 komentarze:

  1. Ewka kochana moja <3 trafiłaś w tym postem idealnie wiesz, bo już za te 9 dni wyjeżdżam do Polski na święta i w planach mam, żeby właśnie usiąść też przed takimi workami i pozbyć się zbędnych mi rzeczy.. przyznam, że ostatnimi czasy tego mi potrzeba, zresztą mam wrażenie, że w głębi duszy ten minimalizm zawsze gdzieś tam się chował. czekam na nową stronę i powadzenia! :*
    przy okazji, uwielbiam Twojego Instagrama :)
    a co więcej, nie umiem się doczekać by Cię zobaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielbię i nie mogę się doczekać ❤

    OdpowiedzUsuń