Jak się pozbywać




Jeśli coraz bardziej zaczyna Ci przeszkadzać, że nie masz gdzie upchnąć kolejnej bluzki, nie masz miejsca, żeby dołożyć  na półkę następnej książkę z serii nie-do-końca-udanych-prezentów, a prześliczny świąteczny świecznik DIY traci swoją moc, ginąc gdzieś pośród innych figurek, wazonów i pudełeczek, i jednak dochodzisz do wniosku, że fajnie byłoby się pozbyć nieużytecznych rzeczy- brawo! Wszystko pięknie, ale nie masz pojęcia jak się za to zabrać? Spokojnie, jest na to złota rada. fanfary Pozbądź się tego. Zapewne nie takiej pomocy się spodziewałaś, ale nie, serio. Po prostu trzeba się za to zabrać. Najlepiej jak najszybciej.
Po pierwsze: podział pracy i zakaz zniechęcania się. Zacznij od jednego pokoju/ jednej szafki/ jednej szufladki- ważne żeby zacząć.

1. Weź się za książki- tu sprawa jest prosta. Każda pozycja, do której nie wracałeś od dwóch lat daje Ci gwarancję, że już do niej nie wrócisz. Moje książki znalazły nowy dom u reszty rodziny, całkiem sporo się sprzedało, a wiele miało okazję powrócić do dawnych właścicieli (tu miałam okazję się powstydzić ile książek pożyczyłam i zdążyłam o nich zapomnieć, nawet nie przewracając pierwszej strony.) Jeśli masz bardziej pokaźną kolekcję niż ja (co jest wielce prawdopodobne), resztę możesz oddać do biblioteki, przy okazji robiąc coś fajnego dla kilku osób ;)

2. Ogarnij ubrania. U mnie stanowiły największy problem i wiem, że moja szafa potrzebuje jeszcze kilku podejść żeby stać się tą wymarzoną. Czyt. taką, z której mogę wybrać losową rzecz i a) będzie na mnie pasować, b) będzie pasować do innych rzeczy, c) będę się w niej dobrze czuć.
Zacznij od pozbycia się wszystkich rzeczy sprzed kilku(nastu) kilogramów otoczonych złudną nadzieją, że jeszcze kiedyś w nie wejdziesz. Kibicuję mocno, ale jeśli leżą już drugi rok, istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że w ciągu następnego również nie nadejdzie ich czas.
Wyrzuć wszystko co niewygodne. Nie ma sensu się męczyć, jeśli masz jeszcze 5 prawie identycznych koszulek, które są znacznie przyjemniejsze.
Podobnie ma się sprawa z cackami, które są prześliczne, ale za cholerę nie masz pojęcia do czego i na jaką okazję miałbyś je włożyć. Ich moment też raczej nie nadejdzie.
Wreszcie, rzeczy "po domu", które bardziej przypominają szmatę. Tutaj niczego tłumaczyć nie trzeba.

Jeśli udało Ci się przesiać swoje zbiory może zacząć Cię rozpierać duma. Teraz pozwolę sobie trochę stłumić Twój entuzjazm- przed Tobą najtrudniejsze (ale obiecuję, potem będzie super!). Pora się tego pozbyć. Teraz, zaraz. Daj sobie trzy dni na obdarowywanie koleżanek/ babci/ cioci/ siosty/ pani bibliotekarki, a wszystko czego nie zdążyłaś- wyrzuć. Im dłużej będzie kartonowało, tym trudnej do tego wrócić. I ostatnie: pod żadnym pozorem nie wolno Ci tego chować w żadnej graciarni. To, że nie masz tego w szufladach, nie znaczy że tego nie m a s z.

Zobacz, jak teraz jest miło, jak czysto, i będzie tylko łatwiej.


1 komentarz:

  1. Ostatnio pozbyłam się wielu rzeczy i czuje się o wiele lepiej! Znaczy, może jeszcze nie pozbyłam, a naszykowałam je do pozbycia :D Bo książki które raczej nie bedą już przeze mnie czytane leżą sobie w pudle, a z szafy wywaliłam dwa wielkie wory ciuchów. I wiem, że to jeszcze nie koniec, bo cały czas mam wrażenie, że mam za dużo! :)

    OdpowiedzUsuń