139 Sezamu moc

Sezamowy bananowo-jabłkowy krem jaglany z tahini i ziarenkami Słoneczne Pola

Jak dobrze, że już środa. Jakoś tak zawsze czuję, że po tym dniu czwartek i piątek nieco przyspieszają i nagle przychodzi weekend.
Ten zapowiada się wyjątkowo pracowicie. Nikt nie odpuszcza przed świętami. Wszyscy chcą zaliczyć sprawdziany przed przerwą, a czasu brak. Pocieszeniem jednak jest to, że w tym roku kalendarz był wyjątkowo hojny obdarzając nas drugimi feriami. No fajnie.
Ale jakoś podoba mi się mi ten grudzień, jest dobrze :)


Miłego dnia! :)


25 komentarzy:

  1. Ale cudo! Takie kremowe masy to ja uwielbiam :)
    Musiało być pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. niesamowicie delikatny! i połączyłaś jedne z najlepszych pod słońcem składników - jaglana, banan i tahina.. :>
    hej, ale przecież chociaż będzie pracowity to minie miło i przyjemnie, szczególnie sobotni poranek.. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyszedł Ci świetny kolor ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaki cudowny, gęsty krem! Też miałam dzisiaj zblendować moją kaszę, ale jednak tradycyjna wersja wygrała. Teraz jak patrzę na twoje śniadanko, to chyba troszkę żałuję :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tą środą to chyba wszyscy tak mamy :)
    Bardzo delikatnie ten krem wygląda, domyślam się że musiał smakować wybornie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj już po samej konsystencji wiem, że musiał być pyszny :)
    a z tą środą mam tak samo :>

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakie to musi być cudowne! :) Świetnie się prezentuje.
    Ja akurat środę mam leniwą, tylko moje ulubione wykłady prawa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kremy jaglane rządzą, a twój wygląda nadzwyczaj pysznie!<3

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawda, ładnie się w tym roku wolne dni rozkładają :) Dasz ze wszystkim radę z tą perspektywą :)
    Koniecznie krem jaglany muszę w końcu zrobić. Z jabłkiem i tahini, bo to pyszne połączenie <3

    OdpowiedzUsuń
  10. ja środy nie lubię, wychodzę o świcie bez śniadania na angielski, potem wracam objadam się do bólu brzucha, po czym od 15 do 20 mam kolejne zajęcia :/ ale przynajmniej jest już połowa tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten krem jest nie do pobicia ;) mój ulubiony

    OdpowiedzUsuń
  12. dzisiaj zgrałyśmy się z sezamem! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie też się dużo nauki nazbierało, więc dobrze Cię rozumiem... No i matura, tralalala.
    Przepyszne śniadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zawsze fantastyczna kompozycja <3 Sezam rządzi!
    W tym roku ferie nam się udały!

    OdpowiedzUsuń
  15. I mnie takimi feriami obdarzył w najbliższym czasie ;D
    Moja miłość do sezamu miała swe korzenie w głębokiej nienawiści. Teraz lata pomiędzy chmurami...

    OdpowiedzUsuń
  16. Cały czas zapominam kupić sezamu!

    OdpowiedzUsuń
  17. krem jegalany w takiej wersji to czyste mistrzostwo!

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudo! Wyszedł Ci genialny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. od razu jak spojrzałam na zdjęcie to wiedziałam, że było sezamowo, to znaczy obłędnie pysznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. jest sezam i jest cudowne śniadanie :) pyszotka :D

    OdpowiedzUsuń
  21. u mnie też masa nauki, ale jakoś przeżyjemy jeszcze te 2 tygodnie i będzie wolne :D
    a krem genialny !

    OdpowiedzUsuń
  22. Jesteś cudowna! Ty i te Twoje śniadania. Nie wiem, ale te zdjęcia, ten blog ma w sobie coś takiego, że ah :)

    OdpowiedzUsuń
  23. u mnie jest podobnie, masa tego wszystkiego, czasem trudno się wyrobić, ale grunt to zachować spokój i równowagę :)
    sezamowo - obłędnie! poproszę tu i teraz taki krem <3

    OdpowiedzUsuń